×

Inwestowanie w mieszkania: kiedyś złoty interes, dziś gra w rosyjską ruletkę

Inwestowanie w mieszkania: kiedyś złoty interes, dziś gra w rosyjską ruletkę

Reading Time: 2 minutes

Z rynku nieruchomości napływają wiadomości, które mogą wprawić inwestorów w zadumę. Czy zakup mieszkania na wynajem zaczyna być ekonomicznym samobójstwem? Wygląda na to, że co trzecie nowe mieszkanie kupowane bez kredytu i głównie pod wynajem, coraz częściej skutkuje niższą rentownością. Dobre wieści? Niekoniecznie, jeśli Twoim planem była szybka kasa.

NBP w swoich badaniach podkreśla, że trend kupowania mieszkań za gotówkę wciąż jest mocny, ale zyski z najmu topnieją jak śnieg wiosną. Andrzej Prajsnar z Rynek Pierwotny.pl, patrząc na spadek rentowności z minionej dekady, skomentował „Obserwujemy normalizację rynku. Spadki rentowności to sygnał, że czasy łatwych zysków z inwestycji w nieruchomości na wynajem mogą być za nami.”

W pierwszym kwartale 2024 roku, choć podaż nowych mieszkań na wynajem wzrosła o 26% w porównaniu z rokiem ubiegłym, to ceny najmu, zdaniem ekspertów, idą w parze z cenami sprzedaży, które wzrosły o, bagatela, 16% na rynku pierwotnym i 21% na wtórnym. Oznacza to jedno – kupowanie mieszkania na wynajem przestaje być dochodową lokatą kapitału. „To może być powód do przemyśleń dla tych, którzy liczyli na szybkie zyski,” zauważa ekspert Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Jak to w życiu bywa, nie ma róży bez kolców, a rynku nieruchomości bez niespodzianek. Rentowność mieszkań na wynajem spadła do średnio 5,2% – na papierze wygląda to jeszcze całkiem nieźle, ale kiedy porównamy to z dawnymi latami, kiedy to rentowność była na poziomie 6% i więcej, to zaczynamy rozumieć, że to już nie te czasy.

Co więcej, eksperci z Expandera i Rentier.io donoszą o spadku średniej rentowności netto dla małych mieszkań z 5,9% do zaledwie 4,9%. W praktyce oznacza to, że inwestycje w nieruchomości przestają być „drukarką pieniędzy” i stają się bardziej loterią niż pewną inwestycją.

Podsumowując, czy na horyzoncie widać spadek zainteresowania zakupem mieszkań na wynajem? Andrzej Prajsnar uważa, że spadek będzie, ale nie dramatyczny. „Nie spodziewałbym się gwałtownego spadku, ale raczej stopniowe ochłodzenie rynku,” prognozuje. Cóż, zdaje się, że czasy, kiedy mieszkanie na wynajem było równoznaczne z szybkim zarobkiem, definitywnie odchodzą do lamusa. Na rynku nieruchomości nadchodzi era ostrożnych rachunków i jeszcze ostrożniejszych inwestycji.

Podobał Ci się ten artykuł?

Piszę poradniki o nieruchomościach bez marketingowej ściemy – tłumaczę przepisy na ludzki język, ostrzegam przed błędami (które sama popełniłam przez 10 lat wynajmowania mieszkań) i daję narzędzia, które faktycznie działają.

Robię to za darmo, bo uważam, że wiedza o nieruchomościach nie powinna być dostępna tylko dla tych, którzy znają się na paragrafach.

Ale utrzymanie portalu, tworzenie treści i checklisty kosztują czas i pieniądze. Jeśli ten artykuł ci pomógł, uratował przed głupim błędem albo po prostu lubisz to, co robię – postaw mi kawę. Albo dwie. Albo dziesięć, jeśli uratowałam cię przed kupnem mieszkania z grzybem pod tapetą.

Dzięki za wsparcie!

Copywriterka i licencjonowana pośredniczka w obrocie nieruchomościami (licencja PRFN nr 17115). Od 2016 roku tłumaczy skomplikowane przepisy, trendy rynkowe na język, który rozumie każdy – bez prawniczo-deweloperskiego bełkotu i bez udawania, że wszystko jest proste. Zna rynek nieruchomości nie tylko z książek i kursów, ale przede wszystkim z własnego doświadczenia: przez 10 lat zmieniała mieszkania ponad 10 razy, oglądała co najmniej dwa razy tyle i popełniła większość błędów, o których pisze (żebyś Ty już nie musiał). Wie, jak wygląda wynajem mieszkania z gniazdkami pamiętającymi marszałka Piłsudskiego, dojazd przez pół miasta i sąsiad-perkusista o 23:00. Pisze dla ludzi, którzy szukają konkretów, a nie ogólników. Dla tych, którzy chcą wiedzieć, co naprawdę ma znaczenie przy wyborze mieszkania, podpisywaniu umów i staraniu się o kredyt hipoteczny. Po godzinach śpiewa i gra na ukulele. Czasem jednocześnie. Uprawia również pole dance — niestety nie równocześnie ze śpiewem i grą na ukulele.