×

Dramat na niemieckim rynku nieruchomości: 25 tysięcy euro za szansę na mieszkanie

Dramat na niemieckim rynku nieruchomości: 25 tysięcy euro za szansę na mieszkanie

Reading Time: < 1 minute

Walka o wynajem mieszkania w Berlinie przekształca się w finansową i emocjonalną arenę. Jak wynika z relacji na platformach społecznościowych, jeden z najbardziej gorących tematów to skrajny niedobór mieszkań, który ”wypycha” mieszkańców na ulice.

Jedna z bohaterek reportażu wyznała, że jest na skraju wyczerpania po miesiącu bezowocnych poszukiwań. To nie jest odosobniony przypadek. Młode pary, a nawet rodziny z dziećmi, zmuszone są umieszczać ogłoszenia w przestrzeni miejskiej, licząc na cud znalezienia lokum.

Dramatyczne dane mówią same za siebie: na jedno dostępne mieszkanie przypada nawet dwa tysiące zainteresowanych najemców. Sytuacja ta prowadzi do absurdalnych sytuacji, gdzie zdesperowani lokatorzy są gotowi zapłacić 25 tysięcy euro odstępnego, tylko i wyłącznie za „prawo” wynajęcia mieszkania.

„Gdy tylko pojawi się nowe ogłoszenie na ImmoScout, wszyscy rzucają się na nie jak wygłodniałe drapieżniki,” opisuje sytuację jeden z najemców. Jeśli aplikacja nie zostanie wysłana w ciągu pierwszych trzech minut od pojawienia się ogłoszenia, szanse na wynajem spadają praktycznie do zera”.

W tle tego mieszkaniowego zamieszania pojawia się kwestia nowych inwestycji. Deweloperzy wstrzymują projekty, co tylko pogłębia kryzys.

„Brak gruntów i wszechobecna biurokracja wydłużają realizację nowych inwestycji, a przecież mieszkań brakuje już teraz”.

skomentował ekspert rynku nieruchomości.

W sytuacji, w której jedno mieszkanie to cel dla tysięcy osób, każda minuta na oglądanie lokum jest na wagę złota.

„Nikt mi nie uwierzy, ale mam umówione oglądanie mieszkania. W Berlinie to już osiągnięcie”.

zwierza się kolejna z bohaterek materiału.

To, co dzieje się na niemieckim rynku mieszkaniowym, jest przestrogą dla innych krajów i miast, w których presja mieszkaniowa rośnie. Niedobór mieszkań w Berlinie staje się jednym z największych problemów społecznych, a jego rozwiązanie nie jest na razie widoczne na horyzoncie.

Podobał Ci się ten artykuł?

Piszę poradniki o nieruchomościach bez marketingowej ściemy – tłumaczę przepisy na ludzki język, ostrzegam przed błędami (które sama popełniłam przez 10 lat wynajmowania mieszkań) i daję narzędzia, które faktycznie działają.

Robię to za darmo, bo uważam, że wiedza o nieruchomościach nie powinna być dostępna tylko dla tych, którzy znają się na paragrafach.

Ale utrzymanie portalu, tworzenie treści i checklisty kosztują czas i pieniądze. Jeśli ten artykuł ci pomógł, uratował przed głupim błędem albo po prostu lubisz to, co robię – postaw mi kawę. Albo dwie. Albo dziesięć, jeśli uratowałam cię przed kupnem mieszkania z grzybem pod tapetą.

Dzięki za wsparcie!