×

Ustawa antyfliperska: rewolucja na rynku nieruchomości czy strzał w kolano?

Ustawa antyfliperska: rewolucja na rynku nieruchomości czy strzał w kolano?

Reading Time: 2 minutes

Przygotuj popcorn i usiądź wygodnie, bo polityczne zmagania w Sejmie wkraczają w gorącą fazę. W samym centrum debaty znalazł się nowy projekt ustawy, który ma zahamować spekulacyjne obroty na rynku mieszkań przez wprowadzenie dodatkowych stawek podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC). Projekt brzmi groźnie, ale czy jego zęby są na tyle ostre, aby ugryźć prawdziwe problemy polskiego rynku nieruchomości?

Oto, co proponuje ustawa:

  • jeśli nieruchomość zmieni właściciela w ciągu roku od zakupu, na sprzedającym ciążyć będzie podatek w wysokości 10% wartości transakcji;
  • sprzedaż nieruchomości po roku, ale przed upływem dwóch lat od zakupu, obłożona zostanie stawką 6%.
  • jeżeli transakcja nastąpi między drugim a trzecim rokiem, podatek wyniesie 4%.

A jeśli myślisz, że to wszystko, to trzymaj się mocno. Ustawa przewiduje również dodatkowe stawki dla tych, którzy w ciągu pięciu lat od zakupu pierwszego mieszkania zdecydują się na zakup trzeciego i kolejnego mieszkania:

  • trzecie mieszkanie w tym okresie przyciągnie podatek w wysokości 3%,
  • czwarte mieszkanie zostanie obciążone 4%,
  • z za piąte i każde kolejne mieszkanie zapłacisz już 5% wartości transakcji.

Czy te nowe stawki faktycznie ostudzą gorące głowy spekulantów, czy raczej zniechęcą uczciwych inwestorów? Spekulacja to niewątpliwie problem, ale czy jest on głównym winowajcą obecnej sytuacji na rynku?

Prawdziwe wyzwania, takie jak długotrwałe procesy administracyjne, brak gruntów w atrakcyjnych lokalizacjach i zawiłości miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, pozostają niezauważone przez ustawodawcę. Dodajmy do tego efekty programu Bezpieczny Kredyt 2%, który zamiast ulgi przyniósł wzrost popytu i cen, i mamy przepis na rynkowy kocioł, w którym flipperzy są tylko jednym z wielu składników.

Więc zanim rzucimy wszystkie winy na flipperów, warto zastanowić się, czy nie leczymy jedynie symptomów, zamiast stawiać czoła chorobie? Projekt ustawy wejdzie w życie 1 stycznia 2025 roku, a efekty jego wprowadzenia odczujemy dopiero po latach.

Czy w tym czasie uda się rozwiązać głębsze problemy, czy będziemy świadkami kolejnych, nieudanych prób regulacji rynku? Historia rynku mieszkaniowego w Polsce pisze kolejny rozdział, a zakończenie tej opowieści może przynieść zarówno ulgę, jak i nowe wyzwania.

Podobał Ci się ten artykuł?

Piszę poradniki o nieruchomościach bez marketingowej ściemy – tłumaczę przepisy na ludzki język, ostrzegam przed błędami (które sama popełniłam przez 10 lat wynajmowania mieszkań) i daję narzędzia, które faktycznie działają.

Robię to za darmo, bo uważam, że wiedza o nieruchomościach nie powinna być dostępna tylko dla tych, którzy znają się na paragrafach.

Ale utrzymanie portalu, tworzenie treści i checklisty kosztują czas i pieniądze. Jeśli ten artykuł ci pomógł, uratował przed głupim błędem albo po prostu lubisz to, co robię – postaw mi kawę. Albo dwie. Albo dziesięć, jeśli uratowałam cię przed kupnem mieszkania z grzybem pod tapetą.

Dzięki za wsparcie!

Copywriterka i licencjonowana pośredniczka w obrocie nieruchomościami (licencja PRFN nr 17115). Od 2016 roku tłumaczy skomplikowane przepisy, trendy rynkowe na język, który rozumie każdy – bez prawniczo-deweloperskiego bełkotu i bez udawania, że wszystko jest proste. Zna rynek nieruchomości nie tylko z książek i kursów, ale przede wszystkim z własnego doświadczenia: przez 10 lat zmieniała mieszkania ponad 10 razy, oglądała co najmniej dwa razy tyle i popełniła większość błędów, o których pisze (żebyś Ty już nie musiał). Wie, jak wygląda wynajem mieszkania z gniazdkami pamiętającymi marszałka Piłsudskiego, dojazd przez pół miasta i sąsiad-perkusista o 23:00. Pisze dla ludzi, którzy szukają konkretów, a nie ogólników. Dla tych, którzy chcą wiedzieć, co naprawdę ma znaczenie przy wyborze mieszkania, podpisywaniu umów i staraniu się o kredyt hipoteczny. Po godzinach śpiewa i gra na ukulele. Czasem jednocześnie. Uprawia również pole dance — niestety nie równocześnie ze śpiewem i grą na ukulele.